Tomek

Jeszcze do 2013 roku, tak praktycznie nie wiedziałem co ze sobą zrobić.
Niby było super, ale ja jako facet nie akceptowałem siebie. To było coś
strasznego, będąc na zlotach Iponu bawiłem się fajnie, ale miałem takie
przekonanie, że wszystko jest bez sensu. Starałem się być jak inni
koledzy do czasu, aż mnie znajoma opieprzyła że jak kretyn się zachowuje.
Jest rok 2014 koniec maja, przed kolejnym zlotem w Zakopanem, kolega robi rajd po Zabrzu. Nie chciało mi się jechać,  ale cóż ot tak
pojechałem. Na koniec rajdu usłyszałem jak Ola (wolontariuszka) namawia nowego gościa żeby spróbował pływać w Śląskim Stowarzyszeniu Niepełnosprawnych Płetwonurków. Zapytałem czy ja mogę też się uczyć pływać. Ola powiedziała tak „Widzimy się w październiku”. Nie widziałem że ten dzień zmieni moje życie…

Nigdy nie zapomnę pierwszych miesięcy pracy z Wojtkiem (instruktorem). Ja chciałem
tylko się nauczyć pływać na plecach a Wojtek powoli uczył mnie pływać na brzuchu. Powoli wchodziły takie elementy jak płetwy, fajka, scyzoryki. Rozwój mój szedł szybko a ja ponownie nabierałem wiary w siebie, że jeszcze góry mogę przenosić. Ta wiara, że jeśli na zajęciach bardzo powolutku robię takie postępy, to dlaczego by nie spróbować
poprawy mowy u logopedy.
Po dość długich namowach znajomych zrobiłem to i nie żałuje. Dzięki
rewelacyjnej logopedzie mowa z miesiąca na miesiąc szła ku lepszemu.
Co mi dały zajęcia w  ŚSNP? Przede wszystkim zmieniły mnie jako
człowieka, pobudzają mnie do dalszej pracy nad sobą nie tylko w wodzie, ale głównie w życiu codziennym. No i oczywiście woda to moja pasja 🙂 Brakowało mi motywacji a zajęcia na basenie, mi ów motywacje dają, jakkolwiek to nie wygląda, ale to fakt.
A osobnym tematem jest, że nie miałem tak profesjonalnej logopedy, która też mnie motywuje do rozwoju mowy. Te dwie rzeczy razem to mieszanka wybuchowa, to nie mogło się nie udać!!! 🙂